Dziewczyna    NAWIGACJA    Jej Myśli

Byle dalej

wtorek, 14.października.2008, 19:59
Nie zostawiłam po sobie nic, nawet pożółkłej fotografii. Ale nie powitał mnie błękitny świat, cała niebieskość uleciała z mojego otoczenia, byle dalej. Już nie uciekam się w szanty, czasem czuję, jakby cały świat z moich wcale świeżych wspomnień zamknął przede mną swe powoje. Na długo, jeżeli nie na wieczność.

Nie wiem, jak w tej sytuacji spełnią się sny o pełnych, białych żaglach ciepłą porą...

Prawda jest taka, że sama się odeń odcięłam. Jedyny dopływ tlenu z atmosfery. Dusząc się, jestem zmuszona dziurawić okalającą mnie ochronną otoczkę.

15 października 2008

A może... Powinnam, jak dawniej, wyjść temu na przeciw?...

Chłodną porą przyboju...

niedziela, 7.września.2008, 17:46
Szukam oparcia w wiedzy i odosobnieniu. A przecież każdym włóknem zdruzgotanej duszy marzę o obecności drugiej osoby. Trudność sprawia mi złapanie równowagi, kiwam się i kołyszę, dostając mdłości... Ach, żeby wydostać się z tej matni!

Nikt nie wie, gdzie jestem. Otulona rąbkiem nieokiełznanego natchnienia, wydającego na świat puste owoce. Doczekałam się końca sztormu, lecz jego skutki nie opuszczą mnie tak prędko. Kołysze i kołysze na wzburzonej fali kędzierzawego morza.

Morze na włosy barwy szafranu, a w jego bezdennych, podniebnych oczach płomień wzniecony przez stalowobłękitne iskry.


Nie mogę wrócić do bezpiecznej dotąd przystani. Przybój gotów rzucić mną o poszarpane skały wybrzeża lub, co gorsza, wprost na zaludnioną keję. To bez znaczenia, kto będzie wówczas na niej stał. To będzie już nieważne.
Rozbiję się o same fale.

Sumienie

czwartek, 10.lipica.2008, 12:58
Bugatti. - Ach! To miło, proszę pana.

Mam nadzieję, że za czas jakiś nie dopadnie mnie kryzys, tylko zniosę całą sytuację tak dobrze, jak ją dotąd znosiłam. Oby mylnym okazało się wrażenie, że jestem taka harda tylko w krytycznych momentach. Phi! To najważniejsze... Ale przewlekłość jest gorsza od nagłego bólu.
On rani ciało, ty zniewalasz duszę.

Rewolucje

środa, 9.lipica.2008, 11:56
Choćbyśmy nawet chcieli się na moment zatrzymać, świat i tak będzie pędził naprzód, niczym dzika Kelpie. Wtedy my zostaniemy w tyle. Niby nic, próba ucieczki, a w głębi duszy zakorzenia mi się uczucie, że kiedyś trzeba będzie ich dogonić.
Czasem chciałabym poddać się, zwolnić uścisk palców i oderwać się od urwiska. Nie dzisiaj? Jutro? Palce bolą coraz bardziej.

Naparła na mnie nawałnica emocji, wrażeń i szybkiej akcji. Zdecydowanie zbyt szybkiej... Zawirowało mi w głowie, poczułam ucisk w skroniach, dałam się porwać fali. Fali, która o nic nie pyta. Dla mnie to było tsunami. A przecież mogłam znaleźć sposób, żeby się z tej matni wyrwać...

Pierwszy raz poczułam boleśnie wszystkie konsekwencje samotności i altruizmu... To połączenie okazało się dla mnie niewłaściwe. To wszystko dla niego. Wszystko współczucie, miłość do bliźniego i potrzeba ciepła, a także gorycz, do której wciąż się nie przyznaję i, z tego, co widzę, przyznać nie zamierzam.

***

Uciekam się do szant, jako czegoś znajomego w tym odosobnionym miejscu. To strasznie dziwne uczucie, być tak otoczonym miłością i zarazem tak jej łaknąć. To Miasto mnie nie lubi w wakacje. A może po prostu odpłaca pięknym, za nadobne? Trzy dni temu wielbiłam Jego ulice i ocienione zaułki...
Teraz nie mogę stąd wyjść i sama nie chcę wychynąć z tej kryjówki.
A może nie? Tchórzostwo stłamszę, uprzedzeń nie toleruję. Tylko jedno... Nie starczy mi sił na to, by się z Nim zobaczyć.

♪ "Toast" Perły i Łotry

Początek

poniedziałek, 16.czerwca.2008, 17:07
Obraz widoczny w tle to "Euthanasia" Lindy Bergkvist.

W tym świecie nic nie jest bez znaczenia, a łatwiej zacząć od początku, niż zmieniać detale. Taka już jestem, cóż, nie wszystko podlega przemianie.

Miły goścu, jeszcze się nie znamy więc pozwól, że pierwsza imię swe wypowiem.


Nazywają mnie Utnawel.


A myśli mkną ku tej jedynej...

poniedziałek, 14.kwietnia.2008, 23:00
...co się do snu układa

"Choć dusza rwie na morze, to serce mówi - Stój! Tam co dzień ciebie czeka ciężki trud i znój..."

Nie mogę żyć bez morza. Tam fale barwy indygo kotłują się nieustannie wzburzane rozwichrzonym oddechem Ziemi... Kocham czuć wiatr we włosach, przejmujący ziąb w kościach i sól w ustach.

Bellune. Heh... Bellune, szepczą mi w uchu. A więc dostrzegli. Gdy słyszę swoje myśli czuję, że za moment parsknę śmiechem. Samorodny talent... Tak, dostrzegli! Żeby nie w szkole, to chociaż w magicznym świecie, ech...

"Nieczułe Morze"

I nie mam żalu, cóż wybrałem sam...
Choć czasem jeszcze muszę przyznać się -
Świat wielkich żagli mi się śni
    Czy w martwej ciszy, czy w sztormie - ja to wiem
    Nieczułe jesteś morze me
    Czy błogosławić, czy przeklinać mam ten dzień,
    W którym w niewolę wzięłoś mnie



Nie wiem czemu odchodząc, zamykam za sobą drzwi. Odcinam się od tego co opuszczam, palę śmieci, przepisuję wiersze od nowa. Tak łatwiej dokonać zmiany. Postanawiam od dzisiaj zacząć nowe życie, odrzucić nawyki. Tak łatwo powiedzieć.
Zadziwiające jest to, że to faktycznie o wiele łatwiejsze. Nie wspominać, nie tęsknić, nie zostawiać za sobą żadnych nitek...

Kolorystycznie...

środa, 12.marca.2008, 16:17
Czuję się jakbym dryfowała na powierzchni wartkiego strumienia... Mijają mnie wysokie i niedostępne brzegi, przeplatając się czasem z niskimi, zarośniętymi młodą trawą zakolami.
Dzisiaj była czerwień i zieleń. Do tego szczypta złotych promieni. Aż mi się przypomina...
ja jestem rastamanem miłości oceanem jah jest królem syjonu pomoże nam zniszczyć system babilonu babilonu babilonu...

Więc czemu gdzieś tam w głębi zalewa mnie morze, jak niebo o barwie indygo? Wzbiera we mnie strumień, naśladujący ten poza mną.

Gdy wyliczam dary od losu, Ciebie zawsze liczę podwójnie...

Kolejny ranek blady świt

poniedziałek, 10.marca.2008, 16:55
Koniec błądzenia w malignie!...
Ostry snop jasnego światła spłynął zza Drzwi oświecając mnie.
Wszelkie wątpliwości prysnęły, jak rozbiegające się po podłodze "krople" ciekłego azotu. Już wiem.

W sumie to w głębi duszy wiedziałam od początku, którędy droga. Bardzo chciałam pójść na to spotkanie, spojrzeniem objąć dwie sroki w jedną garść. Beznamiętnie ocenić sytuację. I przekonać się - wreszcie mogłam się przekonać, co takiego naprawdę się wydarzyło.
Aktorzy grający w poprzednich odcinkach, stanęli obok nowych bohaterów i nagle ja... Przestałam mieć już wątpliwości, których bardziej cenię, kto jest dla mnie ważniejszy.
Podczas konfrontacji snu z rzeczywistością, wypłynęły na powierzchnię prawdziwe uczucia.

Between Fridays...

czwartek, 28.lutego.2008, 19:12
Stojąc na schodach do nieba...

"Istnieli albo nie istnieli
Na wyspie albo nie na wyspie
Ocean albo nie ocean
Połkną ich albo nie.

Czy było komu kochać - kogo?
Czy było komu walczyć – z kim?
Działo się wszystko albo nic
Tam albo nie tam.
Tam albo nie tam.
Tam albo nie...
Tam!"

[Wisława Szymborska]

Czasami zastanawiam się, czy pamięć mnie nie zawodzi... Skąd u mnie takie cudowne wspomnienia... Wydają się wydarte z czyjegoś życia. A jednak wciąż mam nadzieję, że one istniały i działy się naprawdę.

To jest jak ze wstawaniem w nocy... Rano myślę sobie - jeżeli rzeczywiście wstawałaś, to musiał wystąpić moment, w którym to się działo i byłaś tego świadoma... A jednak nigdy nie zdołałam sobie tego uświadomić w nocy - że coś ważnego się dzieje!

W ostatnich dniach czuję się, jakbym dosięgła niedostępnej dotąd gwiazdy. Bo to się dzieje teraz! Udało mi się ten moment uchwycić... A jeżeli to, co teraz czuję jest prawdą, nieprzekłamane są również moje wspomnienia... Przecież tam, daleko świata, a blisko Niego, nie mogło być gorzej. Przypominam sobie z całą wyrazistością intensywność barw, świateł, zapachów...

Czyżby historia miała się powtórzyć? Uciekając miłości, wpadam jej w ramiona. Czemu...? Czy teraz będzie tak samo?...

Znalazłam świetnego Przyjaciela. Od jakiegoś czasu kręcił się w pobliżu, ale dotąd nie miałam okazji go bliżej poznać. Wyobraźnia płata figle. Wczoraj jeszcze byłam pewna, że znalazłam przyjaciela... A dzisiaj... Nie jestem... To pewnie przez to, że go nie widziałam od trzech dni, tylko z nim piszę... Wszystko wróci do normy, kiedy go zobaczę. Mam nadzieję. A jeśli wszystko dobrze pójdzie, ujrzę go jutro. I będzie tak, jak wcześniej...

Och, czemu jestem ostatnio taka nierozważna? Zdarzało się być romantyczną, ale zakochaną...? Nie tak często... To musiało być coś wielkiego... Ale czy miłość bywa mniejsza i większa?

Przyszło w liście

czwartek, 28.lutego.2008, 18:29
W prostocie tkwi piękno...
Jak to triumfalnie ujął pewien matematyk, prezentując nam funkcję f(x)=0.

Twierdzenie to sprawdza się w życiu, jak żadne inne. Weźmy na przekład kilka liter... Powiedzmy: dwa o, r, t, u, k, a i może jeszcze w. Hmm... Niby zwykłe, mało znaczące robaczki, które przy pewnej dozie umiejętności zamienią się w kształtny kleks na papierze. Nie spodziewałam się, że takie głupie literki mogą, złożone do kupy, wywrzeć na mnie spore, niezapomniane wrażenie... Bo sęk w tym, jaki wyraz z tego powstanie... Może nawet kilka wyrazów?... Mniejsza o to, taka sobie filozoficzna dygresja. Piszę tu o kwestiach ważnych dla mnie, a okoliczność, w której zobaczyłam dzisiaj te litery nadała im szczególnej wagi...

Przebudzenie

wtorek, 26.lutego.2008, 11:38
Oby przywidzenia jawiące się podczas grzęźnięcia w smolistym delirium nie okazały się zapowiedzią rzeczywistości...

Co godzinę pokonujemy mniejsze czy większe przeszkody, co dzień sprawdzamy się w łatwiejszych czy trudniejszych przedsiewzięciach, co tydzień pokonujemy kolejne bariery, przekraczamy granice po to tylko, by udowodnić sobie, że te prawdziwe są jeszcze bardzo daleko...
Z początkiem każdego miesiąca jesteśmy pełni przeświadczenia, że tak naprawdę może nas spotkać wszystko, szczególnie najmniej spodziewane.
Po każdym roku odradzamy się odmienieni - przez czyny, ludzi, zdarzenia i sny...

Wstałam. Pokonałam lęki, a przynajmniej starałam się, żeby ich wiążący wpływ nie sparaliżował mnie.
Jestem bardzo zmęczona, ale przeszczęśliwa. I nagle odkryłam, że mogę być jeszcze szczęśliwsza... Któżby przypuszczał.
Przyjaciele, to najlepsze, co może nas spotkać w naszej wiecznej tułaczce. Są ważniejsi od miłości. Bo każda prawdziwa, pełna miłość winna rodzić się z przyjaźni, a wśród prawdziwych przyjaciół zawsze panuje miłość...

Klucze.
Diabolica
Szantażysta
Partia
Piwnica
Senność
Szczęście
Uśmiech
Zwycięstwo

Prolog - jedna z wielu historii bez tytułu

piątek, 15.lutego.2008, 19:21
Mieszając z rumem cierpki gin... Imaginacja. Sklep, lekarz, szpital. Wyścig szczurów.

Ludzie, którzy stawiają przed sobą proste zadania, nie wiedzą, na co ich naprawdę stać. Poznając coś, docieramy do granicy możliwości, granicy rozsądku. Tylko docierając do granic możemy powiedzieć, że Poznaliśmy.
Robiąc coś do granic wytrzymałości, do bólu, odkrywamy, w jakich sytuacjach możemy sami na sobie polegać. Jak nie znając siebie, moglibyśmy poznać innych ludzi? Przyjaźń opiera się na możliwości wzajemnego polegania na sobie. Co oferujemy Przyjaciołom w zamian za ich przyjaźń? Nie znając siebie, nie wiemy czy w kluczowym momencie będziemy mogli stanąć obok Nich. Czy nie stchórzymy, chowając się za ich plecami... Prawdziwy Przyjaciel może zrozumieć i nas osłoni, ale czy w przyszłości będzie mógł oczekiwać naszej pomocy?

Granic nie dosięgniemy wyciągając ramię... Są znacznie dalej, niż podejrzewasz. Jak daleko, dowiedz się na własną rękę. Wstań. Siedząc, nie zaznasz niepokoju, który je wyznacza. Granice wytrzymałości, strach, ból mieszający się z nieznośnym uczuciem niepewności.

Wstanie, to pierwszy krok do pokonania strachu.

W niedzielę wyjeżdżam... Gdy nikt mnie nie widzi, dygocę na całym ciele i miewam dreszcze. Są dwie drogi - wyjechać, podjąć się zadania, nie stchórzyć, przekonać siebie, że potrafię - zupełnie dla siebie, i także po to, by móc Mu później spojrzeć oczy, śmiać się bez wyrzutów sumienia. Calmly... A dead calm on the Sea. Żeby móc potem żeglować... Z podniesiona głową. Wiem, że uda mi się, gdy tylko wykonam pierwszy krok. Bez pierwszego kroku się nie da. Tak jak książka bez prologu, czułabym niepewność, którą być może pokonałabym, ale dużo później.
Była mowa o drugiej drodze. Ale... Czy ona w ogóle istnieje? Czy dopuszczam ją do świadomości?...
Boję się. Głównie tego, że nie będę mogła się bez skrępowania roześmiać. Dobry nastrój, to klucz do sukcesu. W dobrym humorze opuszczają mnie wszelkie wątpliwości. Oby on mnie nie opuszczał...

Pół serca zostawiam tutaj... Jak ja sobie poradzę tam bez kompletnego serca...? Cóż, I wish so...

I Saved the World Today!Eu

Dodaj do ulubionych

2008
luty (4)
marzec (2)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
wrzesień (1)
październik (1)






lay&html: ellune art: Linda Bergkvist